1) Na początek proszę was żebyście się przedstawili, trochę powiedzieli o historii grupy.

Adam: zespół die Last powstał w roku 1998 na zgliszczach zespołu "suspensa d. p." (1994-97). Do ludzi grających w suspensie ( Kantor-wokal, Siwy-perkusja i ja-gitara) dołączył były perkusista "enough!" Jacek-gitara basowa, później wrócił Leszek (gitara) i tak jest do dziś.

2) "Die Last" słyszałem już dwie wersje jak ludzie wymawiają waszą nazwę (wymawianą po angielsku i niemiecku). Która jest prawidłowa? Może obie? Jakie ma dla was znaczenie?

Adam: nazwa jest z niemieckiego i oznacza w tym języku "ciężar" (bardziej życiowy, niż muzycznie). Nie chcieliśmy nazwy w języku angielskim. Długo szukaliśmy nazwy polskiej, jednak wszystkie dla nas ciekawe były już pozajmowane a te które wymyślaliśmy denerwowały nas najdalej po tygodniu. W końcu kiedyś pojawił się pomysł aby wykorzystać niemiecki. Zarzuciłem dwie: Herbst (jesień) i die Last. Padło na die Last i tak O.K.

Leszek: Wybranie tej nazwy odzwierciedla nasz sposób patrzenia na życie. Wiele spraw z którymi się spotykamy niesie w sobie ów "ciężar", lecz chyba o to chodzi aby się z nim mierzyć, sprawdzać. Dzięki wielu próbom życiowym uczymy się pokonywać własne słabości. Przecież tak naprawdę to od nas zależy czy ciężar życia będzie przytłaczał czy motywował.

Rafał (Siwy): rzeczywiście z wymyślaniem nazwy było sporo zamieszania. W sumie mam świadomość, że nazwa przeważnie nie odgrywa dużej roli w odbieraniu zespołu, tego co gra i o czym śpiewa. Jednak fajnie jest, kiedy niesie w sobie jakikolwiek przekaz.

3) W trójmieście coś się ruszyło pod względem koncertowym jest też więcej zespołów, różnych imprez ale wygląda na to, że powstają jakieś rozłamy na zespoły zaangażowane i niezaangażowane. Jak się na to zapatrujecie?

Adam: ciężko powiedzieć. Staramy się nie zwracać na to uwagi i unikamy podziałów. Dotychczas graliśmy z różnymi zespołami, a ich różnorodność zawsze traktowaliśmy jako coś naturalnego. Coś na zasadzie "wszyscy inni, każdy równy". Myślę, że nawet najbardziej zaangażowane osoby kochające równocześnie muzykę, potrzebują czasami odmiany i z chęcią zarzucają sobie tzw. "zespół bez jakiegoś konkretnego przekazu". Tak samo z drugiej strony. Czasami dobrze jak ktoś nam przypomni, że punkrock to nie tylko zabawa i muzyka, że jest coś jeszcze... Uważam, że aby żyć w zgodzie nie musimy się wcale wszyscy kochać i jednoczyć, nie musimy się nawet lubić, wystarczy wzajemny szacunek. W moich oczach punkrock jest jak tęcza, której każdy kolor ma swoją wartość.

Rafał: faktycznie w końcu coś się ruszyło na naszej 3-miejskiej scenie alternatywnej ale osobiście nie widzę szczególnych podziałów o których wspomniałeś.

Bartek (Kantor): tak, trochę ruszyło się ale nie widzę i nie słyszę żeby było aż tak entuzjastycznie, żeby wystarczało. Mówię o tym, ze pięć, sześć czy ileś tam rolek papieru toaletowego na rok może nie wystarczać i wtedy co by było gdyby nie gazeta? (choć czasem można się nieźle pocharatać. Gazetą są dla mnie różne umilacze czasu jak kino, teatr, przyroda i takie tam. Jeśli idzie o rozłamy, to im różniejsi jesteśmy tym lepiej, tym ciekawiej.

4) Świat przedstawiony w waszych piosenkach jest ponury i nakreślony czarną kreską. Czy naprawdę nie nosicie miłości do ludzi?

Adam: świat po prostu czasami tak wygląda. Moje teksty np. są w większości bardzo osobiste, są ścieżkami dźwiękowymi prywatnych, z reguły melancholijnych, depresyjnych przeżyć. To wszystko jest jak terapia. Myślę, że pisząc takie teksty staram się także zbudować coś w rodzaju schronienia. Dom dla każdego kto upada, cierpi czy tęskni za czymś innym, lepszym. Jeśli chodzi o "Jesień"... no cóż ... ten tekst napisałem tuż przed podjęciem ważnej decyzji, przed pewnym rozstaniem. Jest to swego rodzaju negacja chciwości, egoizmu i fałszywych uczuć jakie zaczynają panować wśród niektórych ludzi. Jest to utrata wiary w ludzkość, rozczarowanie. Nie znaczy to jednak, że nie dostrzegam już ludzi dobrych i wartościowych. Nie znaczy to także, że kogoś nienawidzę. Po prostu większości nie kocham i nie rozumiem.

Rafał: pomimo, że nie ja piszę teksty piosenek, to jednak w większości się z nimi utożsamiam. Dają mi one powody do zastanowienia, często odnajduję w osobistych tekstach Adama, Bartka czy Leszka obrazy i przeżycia "wyjęte" z mojego własnego życia - a ich kolor? hmm.... dopóki nie stracę wrażliwości w odbieraniu otaczającego mnie świata i ludzi, będą one "nakreślone czarną kreską".

Bartek: Po co zmieniać coś co jest dobre? Po co krzyczeć o tym co już wszyscy wiedzą? Po co koncertować i nagrywać płyty jeśli się nie ma nic ważnego do przekazania? Po co istniejemy?

5) 3zł - to cena waszej kasety. Dlaczego wydaliście ją całkowicie sami? Czy takie były wasze zamiary czy też był to przymus chwili. Czy taka promocja odpowiada Wam (sprzedaż kaset po koncercie). Czy będziecie to chcieli zmienić w przyszłości?

Adam: Wydaliśmy kasety sami, gdyż nikt nie wyraził ochoty do współpracy. Nie mamy z tego powodu do nikogo pretensji. Kasety sprzedajemy po kosztach produkcji, gdyż uważamy, że tak jest uczciwie, no i z drugiej strony nie mamy głowy do interesów :-). Co pokaże przyszłość zobaczymy. Na razie planujemy wejść do studia (chyba w maju) i nagrać nasz drugi materiał. Jeśli nic się nie zmieni to wydamy go tym razem na CD.

Rafał: właściwie sporo powiedział już Adam ale chciałbym tylko dodać, że kasety sprzedajemy także przez internet, za pośrednictwem naszej zespołowej strony: www.dielast.prv.pl - zapraszam.

6) Na okładce jest zdjęcie Che Guevary. Jakie znaczenie ma dla Was ten pan? Czy wiąże się on z pozdrowieniami dla Pracowniczej Demokracji?

Adam: zaczęło się od tego, że chcieliśmy umieścić na jednym ze zdjęć jakiegoś rewolucjonistę.Kogoś takiego kogo zamordowała miłość i wiara w ludzi. Padło na Argentyńczyka i tak jest o.k.Nie oznacza to jednak, że dla każdego z nas ma on taką samą wartość. Niektórzy z nas go podziwiają, inni zaś odnoszą się z obojętnością. Nie jesteśmy po prostu zespołem o jednakowych przekonaniach. Dla mnie osobiście jest to wielka, wartościowa, i godna naśladowania postać. Konsekwentny człowiek czynu, którego podziwiam. Jeśli chodzi o Pracowniczą Demokrację to jest to organizacja głosząca poglądy bliskie moim. Mam prenumeratę ich gazety i jest mi z tym dobrze. Polecam każdemu. Chciałbym zwrócić jednak uwagę na to, że pozdrowienia dla PD wystąpiły tylko u mnie, nie były to pozdrowienia zespołowe. To, że niektórzy z nas mają jakieś określone poglądy np. moje lewicowe, nie znaczy że jesteśmy takim zespołem. Powtarzam: Nie jesteśmy zespołem o jednakowych przekonaniach. Piszemy o życiu, a jego pewną część wypełnia także polityka. Jest to jednak tylko część. Postrzegając np. nasz nowy materiał, to na 12 utworów, które się na nim znajdą, z zaledwie dwóch wyłowić można ewentualnie jakieś tendencje polityczne.

Rafał: Choć osobiście nie angażuję się politycznie, Che ma dla mnie znaczenie symboliczne. Chciałbym mieć tyle odwagi, wiary, współczucia i siły do osobistych wyrzeczeń jakie posiadał Che Guevara.

Bartek: Mój społecznizm (socjalizm) jest gdzieś na Antarktydzie, ale nigdy nie byłem na biegunie jak zdaje się być dla mnie Adam, jeszcze nie sięgam serca. Mój społecznizm skacze po mnie jak pchła na psie i gryzie taka myśl aby zrobić coś dla kogoś bezinteresownie i bez zastanowienia. Nawet gdybym miał dopłacać do interesu, nawet gdybym miał zginąć. Nadejdzie mój czas.

7) Czym jest dla was SE? Słyszałem że jeden z was jest SE?

Adam: sXe to droga, wybór innego życia. Jest to jednak sprawa osobista i nie zamierzam nikogo przekonywać o zaletach. To trzeba czuć, zrozumieć, dorosnąć do tego. Nie chce aby ktoś mnie źle zrozumiał, ale nie lubię osobiście słuchać tekstów w stylu " ja też kiedyś byłem sxe". Kiedyś w latach 80-tych modne były spodnie typu "piramidy". No i co z tego?

Bartek: Przez większość swego życia nieświadomie przestrzegałem praw sXe i tak było prawdziwie. Wiem co z człowiekiem może zrobić ognista woda, wiem nazbyt wiele choć nie szukałem tej wiedzy. Wiem co znaczy miłosierna pięść Taty i co znaczy zalać się krwią. Wiem co znaczy walczyć walczyc i rozwalić oko ojca. Teraz jest inaczej bo nie jestem obciążony i że prawdą jest, że "wszystko" dla ludzi z umiarem, w odpowiednim miejscu i czasie. Dopóki kieruję swymi małymi grzeszkami, tak długo będę wolny i mam nadzieję zawsze się pilnować. Natomiast kiedy przekraczamy granice świętości, możemy już nie zrozumieć ludzi. Nie pochwalam przemocy i fanatycznych zachowań, ale myślcie co chcecie.

8) Na koniec powiedzcie jeszcze jakie są wasze inspiracje muzyczne?

Adam: Największe inspiracje to Husker Du i Leatherface. Muzyka podana z odpowiednia dawką melancholii i emocjami. Także Samiam, Hot Water Music, the Jones, Thursday itp.

Rafał: Wychowałem się na Ramonesach, The Clash czy The Jam ale także na Deadlock'u, Po-Prostu, DDT i Domu Dziecka. Przez wiele lat miałem ostrą jazdę na Oi!-punka w wykonaniu Cockney Rejects, 4 Skins czy Red Alert. Obecnie odszedłem w stronę "emo" głównie w wykonaniu Leatherface i Samiam.